Przyjechałem do Polski, ponieważ chciałem poznać kraj swoich przodków. W moim
rodzinnym domu w Krzywym Rogu na Ukrainie często wspominano pradziadków, którzy
zostali wysiedleni ze swojej ziemi przez Sowietów i deportowani do Kazachstanu. Rozpierała
mnie duma, kiedy ojciec opowiadał o dziadku, który był w szeregach Armii Krajowej i
walczył o wolną Polskę. Starając się o kartę stałego pobytu musiałem wszystko
udokumentować. Nie było to proste, ponieważ większa część dokumentów zaginęła. Jednak
dzięki determinacji i pomocy życzliwych ludzi, mogłem udowodnić, że mam polskie
korzenie. Przy okazji przyswoiłem wiedzę z zakresu historii i kultury polskiej. Przyjechałem
do Polski w 2014 roku; miałem wówczas 25 lat. Przez rok poznawałem ten kraj – zwiedziłem
20 miast. Pracowałem na budowach przy pracach wykończeniowych, a po godzinach
występowałem. Najbardziej spodobał mi się Wrocław i tu zostałem. W swoim kraju
ukończyłem studia otrzymując dyplom inżyniera. Pracowałem w fabryce na różnych działach,
bywało, że w szkodliwych warunkach, dorabiałem też w Domu Kultury, gdzie mogłem
rozwijać swoje pasje muzyczne. Zdolności w tym kierunku przejawiałem już jako pięciolatek.
Śpiewałem, grałem na czym popadło. W ruch wchodziły garnki, sztućce, dlatego żeby dać
temu upust, rodzice zapisali mnie do szkoły muzycznej. Uczyłem się grać na bajanie –
odmiana akordeonu. Później śpiewałem w zespole narodowym ''Gorlica''. Nauczyciele ze
szkoły muzycznej widząc, że rokuję na dobrego muzyka, sugerowali, żebym poszedł na
Akademię Muzyczną. Podzieliłem się tą informacją z rodzicami. – Co wy na to, gdybym
kontynuował swoją edukację na Akademii Muzycznej? – zagadnąłem pewnego razu. – Synu,
wiesz, że chcemy dla ciebie jak najlepiej. Ale co ty będziesz robił po tych studiach, skoro w
naszym mieście nie ma żadnej filharmonii ani opery? – usłyszałem. – A poza tym jesteś
mężczyzną i powinieneś wybrać jakiś konkretny zawód – dodał ojciec. Posłuchałem i
wybrałem studia związane z budownictwem. Pasja jednak była silniejsza. Postanowiłem
skupić się na muzyce.
Kiedy zaczynałem występować na polskich ulicach, śpiewałem głównie polskie
utwory. Ludzie uważali, że to błąd. Mówili, że ukraińska kultura ma do zaoferowania równie
bogaty repertuar. Nie dziwię się, we Wrocławiu mieszka wielu Kresowiaków i Ukraińców.
Poza tym ukraińskie piosenki są podobne do polskich. Słuchać w nich słowiańską nutę.
Podczas występów, często towarzyszy mi moja żona Marietta, z którą tworzymy zgrany duet.
Zdolna dziewczyna, dysponuje pięknym mezzosopranem. Mówi i śpiewa po ukraińsku.
Opanowała język śpiewając ze słuchu, a także dzięki transkrypcjom, które przygotowywałem.
Uczyliśmy się języków od siebie. Dzięki Marietcie szybko zacząłem mówić po polsku. W
nauce języków, w dużym stopniu pomocne były piosenki, które śpiewaliśmy. - Zaproszono
mnie, żebym śpiewał w chórze. Może też byś poszła? – zagadnąłem
| Страна: |
нет данных |
| Город: |
нет данных |
| Тип группы: |
Народная музыка, фолк |
| Членство в группе: |
Доступно всем |
| Возрастные ограничения: |
нет |
| Количество подписчиков: |
1 |
| Ссылка на соц.сеть: |
mariettaiivankoziupa |
| Статус: |
нет данных |
Правовая информация
Представленная здесь информация получена из общедоступного открытого источника.
За достоверность информации сайт ответственность не несет.
Если вы администратор группы «Мариетта и Иван Козюпа» или являетесь его законным представителем, вы можете удалить эту страницу